środa, 12 marca 2014

Savoir-vivre na drodze? To jakieś nowe Renault?

Pytając każdego z Was o stereotyp związany z polskimi kierowcami, otrzymałbym tę samą odpowiedź. Wiecznie podkur***ny, wymachujący środkowym palcem, stukający się w łyse czoło i trąbiący na 'L-ki'. Niestety, to nie jest najgorszy typ kierowcy. Z takimi radzę sobie bez problemu- zawracam, doganiam i spycham do rowu. Po tym każdy z buraków przykleja na kokpit obrazek św. Krzysztofa  i przepuszcza wszystkich w korku. 

Domyślam się, że zakładacie, iż w moim poglądzie kobieta to najgorszy kierowca. Nic bardziej mylnego! Kobieta jeśli już odwraca uwagę od drogi, to na czerwonym świetle, pindrząc się w lusterku. 
A facet? 140 km/h, wyprzedza tira, pali fajkę, szuka ulubionej stacji radiowej i odpisuje kumplowi na fejsie: "nie mogę pisać, bo zapierd**am. Ale stary, jak mnie moja wkurw**a. Powiem Ci pozniej, bo teraz nie mogę gadać. To dzisiaj u Marasa, tak? ok, to nara.". Na koniec zapina pas, bo widzi, że szkieły stoją w lesie. Może Wy tak nie robicie ale mi się zdarza. Znam wiele Pań, które świetnie prowadzą i zawsze będę bronił ich honoru. 

Wiecie na widok jakiego samochodu sztywnieję? W sensie, że ze strachu, bo w przypadku podniecenia byłby to Mercedes SEC albo DB9. W zasadzie, jest ich więcej, niż jeden, a są to: Fiat Seicento, Daewoo Matiz, Ford Fiesta i oczywiście 126p. W większości przypadków, ich kierowcami są ludzie, którzy pamiętają relacje na żywo z Powstania Warszawskiego. Nie słyszą, nie widzą, nie rozumieją sensu istnienia kierunkowskazu i każdy pas jest dobry do nagłego skręcenia w pożądanym kierunku (czyt. najbliższego kościoła). W pewnym wieku, człowiek nie powinien prowadzić samochodu, stwarza zagrożenie dla siebie samego, a przede wszystkim- pozostałych uczestników ruchu drogowego.Wolałbym już chyba, żeby wydawali prawka 16-latkom. Jak pozbyć się schorowanych staruszków z dróg? Wprowadzić obowiązkowe badania po 65 roku życia. A nawet i wcześniej, nikt nie powinien się obrażać. Naturalna sprawa, nikt młodszy i zdrowszy nie będzie. 

Prędkość zabija? Wyśmiewam to. Jeżeli już, to zabija wyhamowanie tej prędkości. Na drzewie, na innym samochodzie czy Ryszardzie Kaliszu. Mordercą na drogach jest brak zdecydowania! Gaz i hamulec ze sobą nie współgrają. Uważasz, że zdążysz? Gaz. Nie zdążysz? Hamulec. Byłoby idealnie, jednak niektórzy muszą zastanawiać się przez 10 sekund, tracąc oczywiście okazję do bezpiecznego przejazdu, a następnie ruszają. Po takich sytuacjach, jadąc w nocy, zastanawiasz się czy to 'coś' świecącego na poboczu, to auto na dachu, czy znicze. Niestety, znicze. Wyczucie odległości i czasu to najważniejsze z umiejętności składających się na miano dobrego kierowcy. Co do odległości: nie macie pojęcia ile radości sprawia mi widok kierowcy zawracającego na 27 razy. Chyba, że w pobliżu stoi moje auto. Wtedy, pełen obaw, zasłaniam je ciałem.

Jakby kogoś interesowało jak jeżdżę ja, to wolno i ostrożnie. Przynajmniej do połowy lipca. Punkty, te sprawy.  

8 komentarzy:

  1. Zasłanianie ciałem? Chyba w takim przypadku bym nie ryzykowała! No w sumie to zależy czym jeździsz :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis! Sama jestem kierowcą. Zwłaszcza w godzinach szczytu da się wiele zauważyć. Nie da się określić kto jest lepszym kierowcą kobieta czy mężczyzna. Chyba zwyczajnie niektórzy mają do tego dryg a inni nigdy nie powinni dostać prawa jazdy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, system pozwala na to, by nieskończoną ilość razy podchodzić do egzaminów. Każdemu może powinąć się noga, lub trafi na wrednego egzaminatora (nawet kilka razy!). Jednakże warto byłoby wprowadzić takie zasady oceniania, by w przypadku niezaliczenia jakiegoś minimum kolejny raz, odebrać prawo do ubiegania się o prawo jazdy. :)

      Usuń
    2. Ola to chyba właśnie ten typowy kierowca, co wymachuje środkowym palcem i klnie, co prawda jeszcze nie miałam przyjemności z nią dłużej jeździć, ale coś tam słyszałam.

      Sama prawka nie mam, bo uważam, że raz - nie potrzebuję (wiem, cholernie głupi argument, bo prawo jazdy przydaje się często), jeżdżę sobie pociągiem, autobusem, tramwajem, może i niezbyt wygodnie, ale taniej, a dwa i to chyba najważniejsze, powinnam wymienić na początku - nie widzę siebie za kierownicą. Kilka lat temu miałam poważny wypadek na drodze, jako pasażerka nabawiłam się niezłej traumy, przez pewien czas bałam się wsiadać do samochodu, każde auto było dla mnie podejrzane (wypadek nie był z winy mojego kierowcy). Mimo to, że to było jakiś czas temu nie wyobrażam sobie, żebym miała usiąść za kierownicą, strach nie do opisania - może kiedyś on minie...

      Z moich obserwacji (!) wynika, że NIEKTÓRE osoby zdające za pierwszym razem nie umieją jeździć! Zdały, bo zdały, ale na innych trasach, niż egzaminacyjna wychodzą ich nieumiejętności, za to osoby, które powiedzmy mają za sobą 3 próby, tym samym miały więcej czasu, aby przygotować się do egzaminu, więcej godzin przejeździły z instruktorem i na więcej rzeczy zwracały uwagę, aby nie zawalić kolejnego terminu. Oczywiście słowo "niektóre" jest napisane z dużych liter nie przez przypadek, bo tak na prawdę, to zauważam to zjawisko w moim środowisku, o innych ludziach nie mam pojęcia, no i mam tu oczywiście na myśli świeżych kierowców, bo wiadomo, że im dłużej jeździsz (czynnie, nie biernie) tym lepiej jeździsz... :)

      Usuń
  3. Ja bardziej skłaniam się do wypowiedzi jakiegoś warszawskiego chirurga, niestety nie pamiętam już jak się nazywał, bo dawno czytałem przeprowadzony z nim wywiad. Uznawał, że największe zagrożenie stanowią faceci w średnim wieku, którzy jeżdżą na pamięć i czują się za kółkiem pewniej niż w swoich fasadowych małżeństwach. Chirurg ten zapewniał, że to oni są najczęściej sprawcami, którzy na szpitalnych salach drą ryja w stronę swoich ofiar, wykrzykując absurdalia w stylu: "Po co właziłeś na te przejście, baranie!". Dla ludzi starszych props, jeśli są w stanie prowadzić i to robią. Podziwiam to i wiem, że wiele takich osób dba bardzo o to, żeby dostosowywać trasy do swoich możliwości. Tekst fajny, ale usunąłbym kilka dowcipów (np. ten z Ryszardem Kaliszem). Nie wszystko musi być napisane zabawnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdaję sobie sprawę, że owe zgryźliwości nie przypadną do gustu każdemu, jednakże ten blog ma za zadanie oddawać w 100% moje 'ja'. Oczywiście, dla jasności, chamem nie jestem ale lubię obracać wiele rzeczy w żart. :)
    Dziękuję za obiektywną opinię, bo większość komentarzy ma tylko za zadanie przyciągnąć do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis : o!
    Jestem uczącym się kierowcą i wiem jak to jest jak trąbią na 'L-ki' ...

    http://vaaleriab.blogspot.com/
    obserwuję.

    OdpowiedzUsuń